Przegląd maja :)


Kochani czytelnicy :)
Wybaczcie ostatni brak mnie tu na blogu, ale te ostatnie dni...ba...nawet tygodnie po moim powrocie do pracy z urlopu to była jakaś masakra. Nie miałam czasu...a nawet chęci i siły na cokolwiek. Obiecuję poprawę :) Mimo zbliżających się wakacji, my listonosze, mamy strasznie dużo pracy. Po pierwsze zaczął się sezon urlopowy (pewnie u Was też). Po drugie, wbrew pozorom i temu co wszyscy sądzą, listów idzie cały czas dużo, a nawet w moim odczuciu w porównaniu zzeszłym rokiem więcej. Dlatego postanowiłam powrócić na bloga jednym wpisem podsumowującym resztę maja po urlopie (wpis urlopowy macie TU ). Dziś ostatni dzień maja, dzień wolny z racji Bożego Ciała, więc napisałam kilka wpisów, które będą sie ukazywały w ciągu następnych dni, w tym wpis z podsumowaniem mojego wyzwania, przepis na wypasioną owsiankę, i wpis o truskawkach (wkońcu trwa na nie sezon :) ).
Ale wracając do przeglądu maja... 
Nie dość, że powrót do pracy był ciężki, to jeszcze pogoda troszkę się popsuła.

Ale nie na długo..Bo zaraz wróciła z pięknym słoneczkiem i temperaturami godnymi lata trwającymi do dziś (jak piszę ten post, jest ok 20 i termometr pokazuje 29 stopni). Co najlepsze pogoda ma się jeszcze taka utrzymać :)


Po moim urlopie byłam z Wiką u lekarza, i później na pobraniu krwi. Wika się strasznie poci, nawet czasami bez powodu. Z powodu potu na rękach czasami schodzi jej skóra z opuszków palców u rąk. Lekarz podejrzewał problemy z tarczycą. Z badań krwi to nie wynikło, chociaż TSH ma pod górną granicą oraz ma podwyższony cholesterol. Do lekarza na kosultację po pobraniu krwi idziemy po weekendzie i wtedy zobaczymy co powiedzą. Jeśli chodzi o pobranie krwi Wika była bardzo dzielna. Im jest starsza tym lepiej to znosi. Kiedyś plasterek na ręku chciała trzymać do samego wieczora...a ostatnio powiedziała że mogę go zdjąć już po godzinie :) Moja dzielna :)



Jeśli chodzi o posiłki to bywało różnie :) raz zdrowiej raz mniej zdrowo :) I napewno nie udało mi się zrobić zdjęć wszystkiego co jadłam i piłam :) A piłam sporo koktajli. Zaczął się mój ulubiony czas, czyli sezon na truskawki, i szczerzee praktyczniee jem je codziennie lub co drugi dzień. Albo właśnie w postaci koktajli, albo jako dodatek do naleśników, albo do owsianki. Same też są pycha :)



Jeśli chodzi o maj to dowiedziałam się też, że Wika dostała się do szkoły do której chciałam, żeby się dostała (spodziewajcie się więc wpisów wyprawkowych pierwszoklasisty w okolicach września), dostała się do dwóch przedszkoli z trzech na dyżur wakacyjny...mam nadzieję że dostanie się z listy rezerwowej bo ja mam dopiero wolne pod koniec sierpnia...a nie dostała się do przedszkola z dyżuru z początku lipca :( zobaczymy w czerwcu jak to będzie...dam Wam oczywiście znać co i jak :)

W sumie to chyba wszystko jeśli chodzi o maj :) Piękny był, ciepły, a czasem wręcz upalny. Mam nadzieję, że to wróży piękne lato (swoją drogą muszę się wybrać na letnie zakupy) :)
Na koniec standardowo kilka fotek Luny :)

Komentarze