W dzień zabiegu stawiłyśmy się tak jak prosiła lekarka, o 7.30 na czczo w Szpitalu w Klinice na 4 piętrze. Wika ostatni raz piła wodę o 7.00 (wodę można pić do dwóch godzin przed zabiegiem). Dostałyśmy przydział do pokoju, w którym był już 10-letni chłopiec czekający też na zabieg. Założyli Wice wenflon, przebrała się w pidżame i czekałyśmy na swoją kolej na zabieg. Po 9 poszedł pierwszy nasz sąsiad. Po 10 poszłyśmy my..Wika dostała pół dawki znieczulenia i nie minęła nawet minuta gdy zasnęła. Zabieg trwa ok godziny i ok 2 godzin trzeba czekać na wybudzenie dziecka.
Zabiegi są przeprowadzane na 5 piętrze. W tym czasie rodzice na spokojnie mogą iść zjęść, czy na zakupy. Od razu zaznacze, że warto mieć przy sobie na początek 2 butelki wody niegazowanej, plus dla młodszych dzieci mniejsza butelka z dziubkiem, 4 serki homogenizowane waniliowe oraz sporo chusteczek. Ja nie miałam tych rzeczy i tata Wiki musiał szybko skoczyć do pobliskiej Hali Banacha.
Po przywiezieniu dziecka z sali wybudzeń, dziecko musi wypić dużo wody żeby nawilżać gardło. Dopiero po ok. 3 godzinach może zjeść serek waniliowy. Niektóre dzieci będą spać (tak jak Wiki sąsiad z pokoju) lub (tak jak Wika) wogóle nie będą chciały spać. Dziecko może dostać kataru, ale to normalne, nawet jeśli z katarem troszke będzie leciała krew z nosa (po to spora ilość chusteczek). Krew z nosa to normalna rzecz po intubacji stosowanej podczas zabiegu. Początkowo dziecko nie powinno wstawać z łóżka, chyba że do łazienki, ale tylko w asyście rodzica.
Wika dostała zgodę na zjedzenie kolacji. Zjadła chleb bez skórki z szynką. To samo na śniadanie. Jeśli wszystko jest dobrze dziecko wychodzi na następny dzień po zabiegu do domu. My musiałyśmy zostać, bo Wice zrobił się skrzepik na gardle (bo podczas zabiegu miała tam trochę szyte) i woleli nas zatrzymać na dodatkowy dzień w szpitalu.
Jeśli dziecko boli gardło, trzeba zgłosić to pielęgniarkom i wtedy dziecko dostanie lek przeciwbólowy, np. w syropie. Wikę niezbyt coś bolało więc nic nie brała.
W dniu wypisu rodzic musi uregulować opłatę za swój pobyt. Nie jest to duża kwota, bo około 16 zł za dobę. Jest to opłata m.in. za zmianę pościeli. Rodzic też musi pamiętać, że musi mieć przy sobie dodatkowe pieniądze na swoje wyżywienie, lub mieć przy sobie prowiant. Lodówka znajduje się w drugiej części Kliniki. W tej co leżała Wika znajduje się lodówka tylko na mleko dla maluszków. Dodatkowo warto w rejestracji naprzeciwko kasy wziąść sobie karte dostępu dzięki której dostaniemy się praktycznie przez każde drzwi w całym szpitalu. Trzeba zapłacić 40zł za kaucje za tą kartę. Oczywiście ta kaucja jest zwrotna przy rozliczaniu opłaty za pobyt rodzica.
W następnym poście z serii napiszę o pobycie w domu i zaleceniach lekarzy. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach. Jeśli pytań będzie sporo to zrobię z nich osobny wpis.
Zapraszam też do komentowania innych wpisów. Na bieżąco możecie mnie śledzić na Instagramie
Komentarze
Prześlij komentarz