Dziś chciałabym Wam przedstawić Food Booka :-) to dania jakie jadłam już jakiś czas temu, ale stwierdziłam, że są pyszne i może kogoś zainspiruje.
Zaznaczam, że nie wiem jaka jest kaloryczność i makro całego dnia. Jem na oko i to akurat na co mam ochotę :-) Należy pamiętać, że każdy jest inny i każdy powinien jesc inaczej, pod swoje zapotrzebowania kaloryczne, styl życia, upodobania.
Rano zawsze piję szklankę wody, samą albo z cytryną. Potem obowiązkowo kubek kawy. Piję kawę rozpuszczalna z 2 łyżeczkami cukru trzcinowego i z mlekiem roślinnym. Na zdjęciu akurat jest z mlekiem ryżowym. Kawa to jest jedyny napój jaki słodzę i przykro mi ale słodzić będę. Te dwie łyżeczki to takie moje minimum. Kiedyś slodzilam 4-5 (!!!), więc teraz jest sporo mniej.
Na śniadanie ostatnio dość często jem jajecznicę z 3 jajek z połową cebulki pokrojonej w piórka. Ja smażę ją na sposób Elizy, znanej na instagramie jako @elajza :-) czyli na niewielkim ogniu wolno łopatką zamiatam jajecznicę na patelni. Spróbowałam raz jak kiedyś Eliza pokazywała ten sposób na swoim stories i wg mnie jajecznica jest wtedy najlepsza.
Jako drugie śniadanie po około dwóch godzinach zjadłam banalnie prosta sałatkę.
Po 1 puszce fasolki białej, czerwonej, kukurydzy i groszku
2 jajka ugotowane na twardo
3 łyżki majonezu
1 łyżka jogurtu naturalnego
2 łyżeczki ostrawej musztardy, np sarepskiej
Sól i pieprz do smaku
Warzywa konserwowe wysypałam na sitko i przepłukałam woda. Potem wsypałam je do miski. Dodałam resztę składników i wszystko razem wymieszałam.
To jest oczywiście ilość składników na kilka porcji.
Ostatnio codziennie, albo prawie codziennie piję szklankę soku z buraków. Albo sama robię albo kupuje. Ten sok piję z zalecenia lekarza, z powodu niskiego poziomu hemoglobiny. Teraz już badania wychodzą dobrze, nie idealnie więc szklankę soku i tak piję.
Na obiad jadłam kartoflaka w wersji mięsnej. Myślę, że przepis na kartoflaka pojawi się niedługo na blogu, więc oczekujcie :-)
Na kolację rzadko coś jem, a jeśli już to wypijam kubek herbaty. Tu akurat mięta. Tego dnia zjadłam skyr jagodowy z Biedronki, który niestety nie załapał się na zdjęcie :-)
W sumie to byłoby wszystko. Nie jest to ogromna ilość jedzenia, ale jak dla mnie sukces, bo jeszcze niedawno jadłam raz, dwa razy dziennie tylko.
Jeśli spodoba się Wam taka wersja wpisu na blogu to co jakiś czas będę wrzucać co jem danego dnia. Tylko muszę pamiętać robić zdjęcia zanim coś zjem :-)
Komentarze
Prześlij komentarz