Podsumowanie stycznia


Mamy już prawie połowę lutego, a ja nie mogłam się do tej pory zebrać nawet na napisanie podsumowania stycznia. Końcówka stycznia upłynęła nam wszystkim na chorowaniu. Najpierw ja, a potem na zmianę Wika i M. Mam taką cicha nadzieję, że uda mi się szybko wyleczyć Wikę, bo mamy ferie, a ja mam kilka planów :-)

Ale wracając do podsumowania stycznia, to w tym miesiącu zaczęłam realizować swoje postanowienie noworoczne o odwiedzaniu w weekendy różnych miejsc w Warszawie i poza nią. Z niektórych będą osobne posty z pomysłami na weekend w mieście. W styczniu udało nam się odwiedzić Stare Miasto jeszcze w świątecznej odsłonie. I szczerze Wam powiem, że było super. Brakowało jedynie śniegu :-)

W styczniu też przy okazji zapisu na rezonans magnetyczny barku Odwiedziłam stary stadion Skry, gdzie w czasach szkolnych uczestniczyłam w kilku zawodach biegowych. Szczerze Wam powiem, że smutno mi się zrobiło, gdy zobaczyłam jak bardzo zniszczony jest stadion i jego otoczenie. Szkoda, że nikt nie chce zainwestować w to miejsce. Wkońcu ponoć właśnie tu trenuje nasza mistrzyni w rzucie młotem, Anita Włodarczyk. Widać, że nawierzchnia na bieżni jest dość nowa i miejsce do trenowania rzutów młotem też wydają się odnowione. Ale co z resztą? Ławeczki, szatnie... Aż żal patrzeć :-(

Jeśli chodzi o pogodę to mieliśmy chyba przekrój wszystkich por roku w styczniu. Od wiosny, aż do zimy, która teoretycznie powinna być. Niestety śnieg do nas zawitał tylko na jeden dzień. A pamiętam takie lata gdzie śnieg leżał od początku grudnia, aż do nawet końcówki marca. To co teraz jest w pogodzie, to jakaś masakra. Czuję się tak, jakby Polska była krajem śródziemnomorskim, a nie północnym. Brak mi takiej prawdziwej śnieżnej zimy. Poniżej dowód, że w tym roku przez jeden dzień w Warszawie była zima. 
Poza śniegiem było deszczowo, wiosennie, a nawet przeszła krótka burza w okolicach wjazdu do Warszawy od strony Okęcia. Ja uwieczniłam na zdjęciach tylko mgle, która wyglądała jak z jakiegoś horroru. 
Co do jedzenia, to od początku roku mam ogromną fazę na awokado. Jem je praktycznie 2-3 razy w tygodniu. Wiem, że dla niektórych jedzenie awokado jest nieetyczne, ale ja poprostu teraz mam na nie fazę. 
Poza awokado było też sporo innego jedzenia. Zarówno zdrowego, jak i takiego niezbyt zdrowego. 


Na koniec trochę zdjęć naszych małych rozrabiaków, które w ciągu dnia śpią, a w nocy nie dają nam spać :-)
I to by było na tyle :-) ciekawe ile osób dotarło do końca? Fajnie jak zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :-)
Buziaki :-*




Komentarze