Miała być cała seria wyprawkowa, ale będą tylko dwa posty. Pierwszy, czyli ten z rzeczami które kupiłam w połowie sierpnia, a drugi, z rzeczami które kupiłam po rozpoczęciu roku szkolnego. Jak zwykle szkoła Wiki dała ciała. Pisze jak zwykle, bo i ja tam chodziłam i moja siostra, więc znam to z lat wcześniejszych. Ale szczerze myślałam, że przez tyle lat coś się tam zmieniło. Niestety wychodzi na to, że nie i raczej długo się nie zmieni. I nie chodzi mi o jakieś patologiczne sprawy czy coś...tylko o ogarnięcie rozpoczęcia roku jak należy.
W innych szkołach już na początku sierpnia lub w połowie byly listy co jest potrzebne dla pierwszoklasistów, kiedy jest rozpoczęcie i dla starszych roczników był wykaz podręczników. Tutajwszystkiego co potrzebne dowiedzieliśmy się dopiero na rozpoczęciu roku szkolnego. Tyle tylko, że teraz już wszystko jest przebrane. Dlatego ja, korzystając z oferty Biedronki i Lidla, postanowiłam zrobić pierwsze wyprawkowa zakupy troche intuicyjnie.
Tzn postawiłam wtedy na kupno piórnika, plecaka, zeszytów, bloków itp. I wszystko co kupiłam wybierała sama Wika. Co mnie zdziwiło i jednocześnie ucieszyło to fakt, że Wiktoria poszła raczej w tematykę motywów ze zwierzętami, niż w bajkowa i jej ukochaną Krainę Lodu.
Piórnik wybrałam klasyczny, jednokomorowy. Chodziło mi o łatwy dostęp do wszystkich potrzebnych rzeczy i nie szukanie ich po całym piórniku. Tutaj Wika otworzy, rozłoży i od razu widzi co, gdzie ma. Jakie kolory kredek czy flamastrów, gdzie są ołówki i gumki do ścierania. Dodam, że piórnik zakupiony w Biedronce.
Jeśli chodzi o plecak to postanowiłam na tornister, ale nie typowy zapinany (taki jaki ja pamiętam że swoich szkolnych lat), tylko taki na suwak. Kupiłam go w Lidlu. Przekonało mnie do niego to, że waży mniej niż 1kg :-) i ma usztywniane plecy i odblaski. Jeśli chodzi o wagę to jest bardzo leciutki, nawet z kanapkami, piórnikiem, książkami i zeszytami...a wiadomo że maluchy w pierwszej klasie nie są przyzwyczajone do dźwigania.
Zeszyty kupiłam standardowe, czyli 16-kartkowe w kratkę i kolorowa linie. Ja kupiłam po trzy, ale po rozpoczęciu roku okazało się że potrzebne są tylko po dwa.
Bloki kupiłam po jednym rysunkowym, technicznym i kolorowym. A na rozpoczęciu okazało się że to zdecydowanie za mało :-( ale o tym w drugim poście z tej serii.
Kupiłam jeszcze zestaw pędzelków, kredki Bambino, a od babci Wika dostała duży zestaw pasteli olejnych, ale ich chyba będzie używać tylko w domu, bo jest ich zdecydowanie za dużo. O tym też w innym poście :-)
I to tyle jeśli chodzi o ten post. Resztę naszych zakupów pokaże w drugim poście :-)
Po więcej zapraszam na Instagram i instastories (obiecuje, że będzie tego wiecej) :-)
Buziaki :-*:-*
Komentarze
Prześlij komentarz