Skakanka - nie tylko dla dzieci


Kto nie zna skakanki? Pewnie większość z nas pamięta ją z dziecinnych lat. Teraz skakanka jest kojarzona m.in. z bokserami czy tancerzami. Praktycznie każdy sportowiec włącza trening ze skakanką do swojego planu treningowego. A to dlatego, że taki trening niesie ze sobą wiele korzyści.

Regularne skakanie na skakance poprawia naszą kondycję, ogólną koordynację ruchową oraz gibkość. Zwiększa się elastyczność i sprawność stawów. Poprawia się także wydolność naszego organizmu. Większa ilość tlenu dostarczana podczas takiego treningu zmniejsz ryzyko zawału serca oraz chorób związanych z układem krążenia. Dla osób odchudzających się pewnie będzie ważne to ,że podczas półgodzinnego treningu spalimy od 300 do 400 kalorii (!!!) :)

Skakanka nie jest polecana osobom bardzo otyłym. Najlepiej zacząć skakać gdy już zgubimy pewną ilość kilogramów. Znaczny nadmiar kilogramów może doprowadzić do uszkodzenia stawów. Mocnym przeciwwskazaniem jest choroba stawów lub niedawno przebyta kontuzja. Co prawda skakanie na skakance wzmacnia stawy i układ kostny, ale tylko wtedy gdy ma do czynienia ze zdrowym organizmem. Trening ze skakanką nie jest też polecany osobom z problemami krążenia, gdyż podczas takiego treningu mocno podnosi się tętno, a to z kolei może doprowadzić nawet do zawału.

Aby skakanie na skakance przynosiło efekty ważne są: dopasowanie długości skakanki oraz oczywiście poprawność w wykonywaniu skoków, czyli technika.
Jeśli chodzi o dopasowanie długości to aby ustawić ją idealnie pod nas to należy stanąć na lince na wyprostowanych nogach i złączonych stopach. Rączki skakanki powinny znajdować się na wysokości naszych bioder.
Jeśli chodzi o technikę to większość ludzi myśli, że to nie ważne jak, byle by skakać. A niestety, tak jak przy innych ćwiczeniach, tak i tu technika jest bardzo ważna, by nie narazić nas na kontuzje czy inne bóle. Podczas skakania należy utrzymywać prostą postawę, nie pochylając się ani do przodu, ani do tyłu. Obroty powinniśmy robić dłońmi i nadgarstkami, łokcie trzymając przy ciele. Barki powinny pozostać praktycznie bez ruchu.


Jeśli chodzi o rodzaj skakanki to nie jest to najważniejsze. Ja miałam kiedyś sznurkową z drewnianymi rączkami (niestety ktoś mi ją ukradł :( ). Teraz mam plastikową, kupioną na jakiejś promocji w Biedronce za 7zł :) Mam ją już coś około roku i narazie nic mi się z nią nie stało, choć wiem, że potrafią się zgiąć i już tak zostać. Jeśli chodzi o rączki, to muszą być wygodne. Przed zakupem, jeśli jest taka możliwość, to warto zobaczyć jak dana rączka leży nam w ręku. Wbudowany licznik w rączce to wg mnie zbędna rzecz, ale co kto lubi :)

To tyle jeśli chodzi o skakankę. Mam nadzieję, że przekonałam Was do powrotu do zabawy z lat dziecięcych, która szczerze mówiąc potrafi dać niezły wycisk. Jeśli nudzi was skakanie obunóż przez pół godziny to możecie zmieniać techniki skacząc na jednej nodze, na boki, do tyłu, na krzyż czy ósemki. Możecie też skakać systemem interwałowym. 
Pamiętajcie jednak, że gdy dawno nie skakaliście, to nie forsujcie się zbyt na początku bo możecie to poczuć mocno następnego dnia. Niby niewinna zabawa a mocno daje w kość :)

Komentarze