Przegląd tygodniowy #1/06


Z racji tego, że czerwiec zaczął się pod koniec poprzedniego tygodnia to postanowiłam pierwszy czerwcowy przegląd napisać dopiero po pełnym tygodniu. Niestety dopiero dzisiaj pisząc ten post skapnełam się, że mam strasznie mało zdjęć, dlatego wybaczcie, że posiłkuję się zdjęciami z instastories :-)

Czerwiec zaczeliśmy Dniem Dziecka. Wika swój prezent dostała ciut wcześniej, ale że to prezent na Dzień Dziecka to pokazuje go teraz. Tym prezentem jest rower. Wika należy do wysokich dzieci...przy swoim wieku niespełna 7lat ma 134cm wzrostu. Dlatego kupiliśmy jej rower z kołami 20". Próbowaliśmy uczyć ją jeździć na dwóch kółkach. Ale Wika tak panicznie się tego boi...jakoś kurczowo trzyma kierownicę, krzywo siedzi, siłuje się z rowerem...że w sobotę poddaliśmy się i dokupiliśmy boczne kółka. Na razie dajemy jej się oswoić z rowerem jeżdżąc na 4 kółkach. Na szczęście te boczne kółka majá regulowaną wysokość, więc po pewnym czasie (oczywiście bez informowania Wiktorii) podniesiemy te kółka wymuszając na niej próby samodzielnego łapania równowagi. Zobaczymy jak nam pójdzie. Daliśmy sobie cel na te wakacje...nauczyć ją jeździć na dwóch kółkach. Zobaczymy co z tego wyjdzie.



Jeśli mowa o Dniu Dziecka to jakoś nie udało nam się nigdzie w tym roku iść z Wisłą. Dopiero w poniedziałek ja z moją siostrą poszłyśmy na piknik organizowany w przedszkolu Wiki. Wika miała tam występ taneczny. Cała jej grupa tańczyła krakowiaka. Niestety nie udało mi się nic nagrać ani porobić zdjęć bo zwyczajnie stałam za daleko. 
Jeśli chodzi o sam piknik to było fajnie. Była dmuchana zjeżdżalnia, wielkie bańki mydlane, pokazy iluzjonistów. Można było zjeść kiełbask3 z grilla oraz popcorn orginalny z maszyny. Były też zdrowe ciasta i inne słodkości zrobione przez rodziców. Wika nie chciała ciast...zjadła za to dwie kiełbaski i popcorn. Było naprawdę fajnie i szkoda, że to już ostatni rok w przedszkolu.



Jeśli już jesteśmy przy temacie jedzenia to jak zwykle zdarzyło mi się jeść i zdrowo, i niezbyt zdrowo. Oczywiście królowały truskawki... zresztą jak co roku o tej samej porze.





Był nawet eksperyment kulinarny. Ale na razie przepisu nie będzie bo wymaga on udoskonalenia ;-)


W poprzedni weekend musieliśmy dokupić kwiatki na balkon, bo niestety wszystkie bratki szlag trafił :-( zalęgły mi się w nich przędziorki. Są to mikroskopijne pajęczaki robiące na kwiatkach pajęczynę wyglądem przypominającą watę cukrową. Wysysają też soki z kwiatków, przez co kwiatki usychają. Jeśli się zlokalizuje taka pajęczynę, to należy szybko odizolować takiego kwiatka, a najlepiej wyrzucić go od razu, bo przędziorki szybko potrafią przenieść się na sąsiadujące kwiatki. 
My teraz postawiliśmy na begonie. Nasz balkon znajduje się po tej stronie, że słońce mamy praktycznie non stop...od rana do praktycznie samego wieczora. Dlatego nie mieliśmy wielkiego pola do popisu. Niewiele kwiatków lubi takie warunki. Ale mamy nadzieje, że begonie nam wytrzymają. Mamy jeszcze surfinia, lawendę i komarzyce. Jeśli coś jeszcze polecacie to piszcie :-)


Jeśli chodzi o pogodę to była ona kapryśna i pokazała nam że czerwiec wcale nie musi być upalny, a noce potrafią być zimne. Na szczęście pod koniec tygodnia wróciły już lepsze temperatury pokazując dziś (w niedzielę) w Warszawie nawet 33 stopnie w cieniu :-) nie wiem jak wy, ale ja lubię taką pogodę. Choć wiem że przydałoby się trochę deszczu, bo sporo ludzi narzeka na suszę...a ja dawno nie widziałam tak niskiego poziomu Wisły. Jeśli jesteście z Warszawy to zernijcie jaki poziom był jeszcze kilka dni wcześniej a jaki jest teraz. Widać to np po mokrych miejscach na wysepce pod mostem Poniatowskiego lub na kamieniach przy Moście Łazienkowskim. 


Na koniec oczywiście kilka zdjęć Lunki :-)



Po więcej zapraszam na mój 
Instagram i instastories :-):-)

Komentarze