Z racji tego, że Wika niedawno przeszła zabieg usunięcia migdałków, a sporo rodziców nie wie co ich czeka, postanowiłam napisać serię wpisów o tym. Mam nadzieję, że rozwieje wasze wątpliwości i nie będziecie się tak tego bać.
A więc do rzeczy :)
Ponad dwa lata temu podczas wizyty u lekarza z 'Wiką, gdy była przeziębiona, lekarka dała nam skierowanie do laryngologa, bo stwierdziła, że Wika ma bardzo powiększone migdałki. Na tą wizytę poszłyśmy do Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego mieszczącego się przy ul.Żwirki i Wigury 63A w Warszawie.
Laryngolog potwierdziła, że Wika ma przerośnięte migdałki i dała nam skierowanie na rezonans i badanie słuchu. Badanie słuchu wyszło dobrze, a na rezonansie potwierdziło się przerośnięcie wszystkich trzech migdałków. Po tych badaniach dostałyśmy skierowanie na zabieg usunięcia migdałka gardłowego i podcięcie podniebiennych. Skierowanie dostałyśmy w lipcu 2016r na stawienie się w szpitalu na zabieg 16 lutego 2018r (niestety takie są kolejki). Jakoś w listopadzie zeszłego roku dzwoniła do nas pielęgniarka, że termin się zwolnił, ale niestety Wika akurat była chora (przed zabiegiem dziecko musi być min dwa tygodnie po chorobie).
Do 7 dni przed zabiegiem trzeba zrobić zlecone badania krwi, w tym badanie krwi jeśli nie macie (pamiętajcie o tym, bo ja nie wiedziałam i musieli Wice pobrać krew drugi raz) oraz badanie moczu (7 dni to maksymalny termin ważności tych badań). 16 lutego, w piątek, stawiłyśmy się w szpitalu, miałyśmy kontrole pediatry, anestezjologa, laryngologa i dostałyśmy zgodę na zabieg. Przy okazji dostałyśmy przepustkę do domu. Musiałyśmy się stawić w szpitalu na zabieg w poniedziałek na czczo na 7.30. Gdybyśmy mieszkały poza Warszawą, musiałybyśmy się stawić w niedziele.
W następnym poście opisze dzień zabiegu :)
Zapraszam do komentowania, jeśli was coś trapi w tym temacie, i nie tylko w tym :)
Komentarze
Prześlij komentarz